poniedziałek, 30 grudnia 2013

Cyfryzacji NIEKOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA

Tak jakoś ostatnio więcej czasu poświęcam na śledzenie nowinek dotyczących narzędzi i technologii informacyjnych potrzebnych w badaniach naukowych, dodatkowo na zajęciach z ilościowego ujęcia języka dużo się mówi o statystykach i różnych innych obliczeniach jakim można poddać słownictwo. Przyznam się szczerze, że dla mnie są to dziedziny nowe, ponieważ na dotychczasowych studiach jednak większą uwagę przykładano do diachronii. Gramatyka historyczna, historia języka ogólnie, już nie wspomnę o scs - staro-cierkiewno-słowiańskim itd. Obecnie tak sobie myślę, że i może jest to ukierunkowane dyscypliną, ale z drugiej strony nie jestem przekonana do końca czy to przypadkiem nie zabiegi mojej Katedry.....

Zaoferowana najnowszymi wynikami badań, po obejrzeniu filmiku z YouTube o cywilizacji 2.0 i nauce cyfrowej, wsparta wiadomościami z ujęcia ilościowego w językoznawstwie przedstawiłam mojemu promotorowi mój pkt. widzenia i to jakie chce włączyć w pracę doktorską badania. Niestety nie było odzewu pozytywnego. Na moje stwierdzenie, że procentowe ujęcie czasami nie jest wystarczające przy opisie słownictwa - usłyszałam, że skoro nikt wcześniej innego ujęcia nie zastosował, to najwyraźniej nie było ono do niczego potrzebne...
I jak tu robić rewolucję?
A gdzie postawa naukowcy-badacza, odkrywcy??? Czy nasz ojczysty język nie zasługuje na to by opisać go za pomoca najnowocześniejszych narzędzi - oczywiście bez szkody dla dotychczasowych historycznych ujęć. ;-)

Ciekawa jestem jak jest w innych dziedzinach nauki, czy choć językoznawstwa . Poproszę o kilka komentarzy. ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz